|
Blog > Komentarze do wpisu
Nauka
Większość ludzi z medycznego "światka" rodzi się z zamiłowaniem do eksperymentów i do szeroko pojętej nauki. Już od małego męczą biedronki w słoikach, odcinają dżdżownicom "ogonki", odkręcają radio, żeby zobaczyć, jak działa i co jest w środku, męczą swoich zapracowanych rodziców tysiącem pytań, z których 99% zaczyna się od niewinnego: "A dlaczego...?" Ciekawość do nauki nie osłabia się wraz z wiekiem... * * * Stoimy nad pacjentem. Doktor zagląda mu w nos, gardło, krtań, uszy. Decyduje się na endoskopię. W tym celu bierze takie specjalne narzędzie, którym poszerza nozdrza pacjenta i jak wszystko jest w miarę w porządku, wprowadza do nosa taką małą plastikową rurkę i daje choremu przez nią znieczulenie miejscowe. Następnie oglądamy nos od środka, co trochę przypomina mi podróż statkiem podwodnym- oświetlamy wnętrze nosa, przeciskamy się między różowe małżowiny nosowe, i wszędzie jest tak ciemno, ponuro i cicho...:) W każdym razie stoimy nad pacjentem i nagle zaczęłam się zastanawiać, czy znieczulenie, które dał mu doktor, zniosło czucie węchu... - A skąd pani to przyszło do głowy?- zapytał mnie asystent. - Natchnęło mnie:) - Przyznam się, że nie wiem, nigdy w życiu nie przeszło mi to przez myśl:) * * * Bo z zapachem to jest tak. Na górze nosa, w jego wnętrzu oczywiście, jest skupisko komórek zmysłowych odbierających zapachy. Mają one połączenie z nerwem węchowym (pierwszym nerwem czaszkowym). Człowiek sobie wdycha jakiś zapach, powiedzmy zapach kawy- komórki są pobudzane, jest depolaryzacja włókienek, impuls przechodzi przez nerw węchowy i dalej do mózgu, gdzie jest analiza itp. Tak mniej więcej. Ale- żeby nie było tak prosto- zapachy możemy też częściowo odbierać w jamie ustnej. Mamy taki nerw- trójdzielny (piąty nerw czaszkowy), którego niektóre gałązki są w stanie odbierać niebezpieczne dla życia i zdrowia zapachy- np. benzyny. Tak więc jeżeli rodzi się człowiek z anosmią, czyli całkowitą utratą węchu, długo nie może uwierzyć w to, że nic nie czuje, bo natura wyposażyła go w taki mechanizm obronny, jakim jest nerw trójdzielny, który "mówi mu" o zapachu benzyny i innych trujących i niebezpiecznych związków (amoniaku np.). * * * Zastanowiliśmy się wspólnie- lidokaina znieczula czuciowo błonę śluzową nosa (w tym przypadku), dlaczego nie miałaby przy okazji ruszyć i komórek zmysłowych? - Ale przecież - mówię- jak miałam gastroskopię, to czułam smak lidokainy... - Najlepiej- wtrącił doktor z błyskiem w oku- pójdźmy zapytać się pacjenta:)) * * * Stoimy nad zdziwionym pacjentem... - Mamy do pana jeszcze jedną prośbę...- zaczynam nieśmiało - Bo chodzi o to, żeby pan wziął jakąś swoją wodę kolońską, albo coś do jedzenia, i powiedział nam, czy czuje jakiś zapach- skończył doktor. * * * Pacjent lat 41, po znieczuleniu błony śluzowej nosa lidokainą. Czucie zapachów zachowane, prawidłowe w obu szparach nosowych ("A niech to"- chciałoby się rzec- może byśmy mogli przez przypadek coś odkryć, jak to robili nasi przodkowie). - Dziękujemy panu serdecznie:)) - Ależ nie ma sprawy:) ku chwale Nauki :) * * * I każdy z nas miał ten sam błysk w oku, który mieliśmy, gdy się okazywało, że dżdżownicy odrasta reszta ciała :) Ku chwale Nauki! środa, 13 października 2010, doktor-bez-stetoskopu
Komentarze
medicusinspe
2010/10/13 19:24:52
Niesamowite! A gdyby znieczulić ten rejon przewodowo - o ile w ogóle to możliwe - czucie zapachów pewnie zostałoby zniesione? Bardzo podoba mi się pomysł, wśród lekarzy/studentów brakuje chyba ludzi z takim zacięciem :-) pozdrawiam serdecznie.
Gość: http: dream-zone.blog.onet.pl , 188.147.121.7.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/10/13 20:56:42
Zachwycający jest entuzjazm z jakim o tym piszesz, widać że to co robisz jest twoim powołaniem ;p
I chociaż wolałabym nigdy nie chorować - jeśli mi się zdarzy, to gdy pójdę do lekarza chciałabym trafić na ciebie :) 2010/10/13 21:46:03
Znaczy się, że jesteś już na czwartym roku i masz laryngologię? No to powodzenia :)))
Gość: Edyta, apn-77-114-92-146.dynamic.gprs.plus.pl
2010/10/13 21:46:31
Do tej pory moje zbieranie biedronek, ślimaków, jaszczurek itd. uważałam za "dziwne" zainteresowania z okresu dzieciństwa... Ale może to nie przypadek, bo dzisiaj jestem kandydatką na ten właśnie kierunek :)
Tego bloga śledzę już od dawna... to już chyba drugi rok (!). Twoje wpisy wciąż zaskakują, motywują, inspirują i często wywołują uśmiech na twarzy :) Dzięki :) 2010/10/14 13:21:14
medicusinspe: hmm... nie miałam jeszcze anestezjologii... więc wszystko przede mną :)
dream-zone: hahaha, dzięki:) natalieanne: na piątym... :) jeszcze dwa lata i pieczątka... Edyta: witam imienniczkę:) takie zachowania wcale nie są aż takie dziwne:) po prostu szczere zainteresowanie światem :) dzięki za pozytywne słowa:) 2010/10/15 08:31:28
:) Ładnie to tak było męczyć zwierzątka?;) Ja łapałam małe koty i udawałam, że są moimi pacjentami(mam wyrzuty sumienia, gdy przypomnę sobie wyraz mordki kotka, kiedy próbowałam mu obejrzeć gardło).
2010/10/15 13:41:42
Ojjj... z kotami też się bawiłam, ale ja raczej udawałam, że są moimi dziećmi i uczyłam je pływać- z tego, co pamiętam, żaden się nie nauczył. Z drugiej strony, żaden się też nie utopił. Mimo, że beczka była pełna wody... :)
Gość: solupred, abqh244.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/15 22:10:51
Fajnie masz na tych studiach :)
A tak z ciekawości czym się różni endoskopia od rynoskopii ? 2010/10/15 23:05:43
Agatka: maltretowanie jest wtedy, kiedy nie niesie za sobą żadnych celów poza chęcią zrobienia krzywdy, ja natomiast nigdy krzywdy nie robiłam, może oprócz tych nieszczęsnych dżdżownic...:)
solupred: rynoskopię masz przednią i tylną- przednia jest wtedy, kiedy "rozwierasz" nozdrza pacjenta takim specjalnym narzędziem i świecisz do nosa i oglądasz, co tam siedzi. Tylna- masz takie lustereczko (podobne mają stomatolodzy), które wsadzasz do jamy ustnej pacjenta dość głęboko, świecisz światełkiem i oglądasz nos "od tyłu". Endoskopia nosa (bo zakładam, że o taką Ci chodzi w tym przypadku)- pacjentowi znieczula się jamy nosowe, po czym wkłada się do nosa taką metalowa rurkę, sztywną, na końcu której jest kamerka i światło. Wszystko, co widzi lekarz, widzą też studenci- tyle, że na monitorze. No i można takie badanie nagrać na płytę czy kasetę :) a w endoskopii można wejść do nosa dość głęboko, także widzi się również tylą część nosa (nosogardło), ale "od przodu", a nie jak w rynoskopii tylnej- "od tyłu". Chyba wyczerpałam temat :D
Gość: solupred, abqn200.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/17 20:25:40
Dzięki :):):) Dowiedziałam się wszystkiego co chciałam.
|
|