środa, 29 października 2014
:)

Generalnie wypadałoby coś napisać, choć nie wiem, czy ktokolwiek tu jeszcze zagląda. Niestety na tematy medyczne wypowiadać się nie mogę, bo niemal odcięłam się od medycyny na ten rok. I tak, mówię sobie od kilku tygodni, Edyta- zamów prenumeratę jakiejś medycznej gazety! Ale wiem, że i tak nie będę miała czasu jej czytać. Demotywuję się :)

Dzidziurek zapewnia atrakcje. Akurat jest w tak fajnym wieku, że można się już z nią porozumieć. Oczywiście każdy w swoim języku, ja po polsku (czasami po hiszpańsku, jak chcę jakieś zdania przećwiczyć), ona po swojemu. Tak sobie rozmawiamy. Niestety wygrywam ze wszelkimi zabawkami, wszystko we mnie jest ciekawe, co generalnie powinno podnieść moją samoocenę, nie rozumiem tylko, dlaczego jedyne co się podwyższa, to poziom zmęczenia. W nocy jest już lepiej, Dzidź śpi. Budzi się na żarło, ale zaraz potem zasypia.

Jest grzeczna. Zachwyca wszystkich w mojej pracy, jaka grzeczna, kochana, jak się uśmiecha i jak mądrze patrzy. A jakie ma czarne włosy! A jakie ciemne oczy! Ona nic sobie z komplementów nie robiła, po godzinie zachwytów ubrałam ją, po czym poszłyśmy na piechotę do domu, a Dzidziur zasnął. Typowe.

Zapisaliśmy ją na basen, akurat na pierwsze zajęcia skończy 3 miesiące. Kąpać się lubi, zobaczymy, co powie, jak zobaczy taką wielką wannę :)

czwartek, 25 września 2014
O karmieniu piersią i tajemnicach małżeńskiej alkowy

Rozmowa z moim Dziadkiem ostatnio zbiegła na dość.. specyficzne tory. Dowiedziałam się m.in. o tym, że mój kuzyn wysysał swojej żonie mleko z piersi, jak tej zrobiły się dziwne "guzy" (*)...

Potem o tym samym dowiedziałam się od mojej Mamy i... od mamy kuzyna...

Ciekawe, skąd oni to wiedzą, zważywszy na to, że żona kuzyna urodziła całkiem niedawno o_O zawsze myślałam, że sprawy intymne zostają między małżonkami...

*   *   *

 (*) "guzy" to nic innego, jak zastój pokarmu. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak oni się bawili...

wtorek, 12 sierpnia 2014
Dzidziur :)

Dzidziur od tygodnia jest z nami. Bardziej słodkiego stworzenia nie widziałam. Zwłaszcza, jak śpi- wydaje wtedy te dziwne dźwięki, które są tak obrzydliwie słodkie, że chciałoby się ją obudzić i zjeść :) wyobraźnię ma zapewne po nas, bo w czasie snu przebiera łapkami, jakby chciała dogonić uciekające piersi :) uśmiecha się ślicznie, na razie zupełnie przypadkowo, ale już widzę, jak Dziadkowie miękną :) no i ta bujna czarna czupryna :)

Generalnie na razie się poznajemy- ona obserwuje nas, my ją. Poza tym śpi, je i robi w pieluchy, po czym znowu zasypia. Czasami zdarzy jej się zapłakać, zwłaszcza, jak się robi głodna. Taki nasz Dzidziurek Kwilątko :)

środa, 16 lipca 2014

 

Tik-tak... tik-tak... Czas pędzi okrutnie.

Odliczam dni do porodu (szumnie powiedziane, zważywszy na to, że będę miała najprawdopodobniej cięcie cesarskie, niestety).

Jeszcze trzy tygodnie i Dzidziur będzie z nami. Pewnie już myśli w tej swojej główce, jak nam umilić życie ;)

Oczywiście nie wszystko kupione, skreślam z listy te najmniej potrzebne rzeczy, bo kasa się kończy, a niestety rezydentury nie dostałam, bo z racji ciąży byłam na zwolnieniu i tak się to ciągnie. To nic, że NAPRAWDĘ miałam powody bycia na L4. Co z resztą mówić, jestem zaskoczona i zła z tego powodu, bo specjalnie się starałam, żeby się dostać, żeby mieć trochę więcej pieniędzy (wiadomo, dzieci kosztują, a niestety pensja szpitalna to grosze...). Głupie przepisy. Odwołanie napisane, ale nie liczę na nic.

Z drugiej strony powinnam się cieszyć, że w ogóle obydwoje mamy pracę. I że mamy Dzidziura. Na razie co prawda w środku (o, słodki ciężarze brzuszny!), ale już niedługo...

Torba do szpitala niemal spakowana. Badania już prawie porobione. Anestezjolog do cięcia- zdaję się na szefa w tej kwestii :)

Mała się wierci, też jej się dłuży. Jeszcze niecałe trzy tygodnie.

piątek, 27 czerwca 2014
Głuchota wybiórcza

 

Rozmowa telefoniczna z moją osobistą Mamą.


Mama: Kup sobie buty, widziałam fajne w sklepie X.

Ja: Nie mam już kasy na buty, Dzidziura obkupiłam.

M: Co zrobiłaś??

J: Obkupiłam Dzidziura!!

M: COOO?????

J (krzycząc do słuchawki): KUPIŁAM DZIECKU WIELE RZECZY!!!!!!!!

M: No nie słyszę, coś Ty zrobiła???!!!

J (ledwie słyszalnym szeptem): Ja pierd..ę...

M: NIE PRZEKLINAJ!

 

xD

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 92
Napisz do mnie: doktorbezstetoskopu@wp.pl