sobota, 11 marca 2017
Niespodzianka

Jakiś czas temu ktoś napisał w komentarzach, że chyba nasza Mała doczekała się rodzeństwa. Cóż, wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam, także prorok jak nic czyta tego bloga :)

Tak więc od wielu, wielu miesięcy jestem w ciąży. Od tak wielu, że wydaje mi się, że nawet słonie chodzą w ciąży krócej niż ja. A  tu jeszcze miesiąc do porodu!

Rośnie sobie mały Bąbel, a raczej Bąblica, kopie mnie niemiłosiernie, wypycha brzuch, wyglądam więc jak karykatura samej siebie- chude ręce i nogi, i ogromny brzuch. Ciekawe, kiedy zmieszczę się w te glanc nowe jeansy sprzed ciąży, które zdążyłam jak na razie tylko zmierzyć w sklepie. Nie wiem w sumie, po co je kupiłam, bo wielką fanką jeansów nie jestem, ale cóż.

Tak więc Córeczka Mamusi i Tatusia będzie miała siostrzyczkę :)

Wolę nie przypominać sobie, jak straszne były pierwsze miesiące, jak na razie jestem dobrej myśli.

I oczywiście brakuje mi pracy, pluję sobie w gębę, że tak szybko poszłam na zwolnienie, siedząc w domu jestem ciągle chora, bo odporność zero. W dodatku Misia przynosi zarazy ze żłobka, sama choruje dwa dni, a potem ja kolejne dwa tygodnie dochodzę do siebie.

Poza tym żyję, chodzę na spacery, czytam książki, coś tam udaję, że ćwiczę, generalnie korzystam z nudy :)

Napisz do mnie: doktorbezstetoskopu@wp.pl